bistro la cocotte opinie

Do Bistro La Cocotte wybierałam się już od jakiegoś czasu. W zasadzie od momentu kiedy powstało, czyli od około pół roku. Doszłam dopiero teraz. Przez ten czas moje oczekiwania i nadzieje stale rosły, szczególnie za sprawą postów na portalu społecznościowym i prezentowanym menu. Kiedy kilka dni temu pojawiła się bouillabaisse, moje możliwości wyczekiwania osiągnęły poziom szczytowy i wreszcie cel został osiągnięty.
Lokal znajduje się tuż przy placu Zbawiciela więc miejsce nie mogło być bardziej przystępne. Już od ulicy witają nas stoliki z francuskiego bistro i zapraszają do zagłębienia się w  starą bramę, na której małym dziedzińcu trafiamy na uroczy placyk i zachęcający szyld. No dobrze, ani placykiem ani dziedzińcem nazwać tego nie można, jednak taki właśnie czar roztacza wokół siebie La Cocotte.

SONY DSC

SONY DSC

Wnętrze urządzone jest w tym samym klimacie. Może sprawia wrażenie nieco plastikowego i zbyt nowego jak na prawdziwie francuskie, ale urok pozostaje urokiem i niesamowicie przyjemnie spędza się tam czas. Panuje atmosfera rodzinnego interesu. Na dole otwarta całkowicie kuchnia za białym barkiem, na górze przytulna salka z delikatną muzyką, kraciastymi obrusami i przyciemnionym światłem. W takiej atmosferze jest się w stanie wybaczyć małe niedociągnięcia. A te niestety są.

Menu wypisane kredą na tablicy jest dosyć ograniczone i zmienia się z dnia na dzień. Mając w pamięci propozycje, które wcześniej prezentowane były na fanpage’u lokalu, mieliśmy pecha bo tego dnia było bardzo mocno ograniczone. Bierzemy coq au vin, bo klasyczne danie może wiele zdradzić o umiejętnościach kucharza. Po za tym bardzo je lubię, a dawno nie jadłam – wiadomo już Wam zapewne, że ciężko walczyć mi z pierwotnymi popędami – nie mogłam więc sobie odmówić. Niestety nie przetestowaliśmy tym razem nic innego. Pierwsze reakcje musiały być mocno widoczne na naszych twarzach i na pewno bardzo zabawne. Prezentacja pozostawiała wiele do życzenia. I nie chodzi mi o wymyślne kropki z sosu czy trendy w graficznym ułożeniu drobiu na talerzu. Danie wyglądało po prostu nieładnie. Puree ze zmiksowanych ziemniaków, które zamieniły się w kleistą mazie nie zachęcało do spróbowania. Jednak dzielnie spróbowałam… i chyba jednak nie powinnam. Chciałam w tym momencie powiedzieć, że na całe szczęście jest jeszcze grzanka, jednak zanim zdążyłam wyartykułować myśl, dotknęłam ‚grzanki’ widelcem i okazała się ona kawałkiem chleba namoczonym w bliżej nie znanej mi cieczy. Ot kawałek mokrego kawałka chleba. W jakim celu? Sytuacje uratował kogut, który oczywiście był najważniejszy. Pomijając fakt, że nie słony, to przygotowany poprawnie, delikatny i smaczny. Czyli kucharz teoretycznie zdał egzamin, ale ze sporym minusem. A może nawet na szynach. Dzięki kogutowi jednak damy kuchni La Cocotte jeszcze jedną szansę i z nadzieją, że następnym razem nie przyjdzie nikomu do głowy miksowanie ziemniaków.

bistro la cocotte menu

Kolejna szansa należy się też na pewno ze względu na cudowną właścicielkę. Ludzie z takim sercem mimo potknięć, powinni osiągnąć sukces, bo zwyczajnie na niego zasługują. Z ogromną serdecznością i wielkim uśmiechem tłumaczyła każdemu z gości pozycje z menu, doradzała i w dużej mierze sprawiła, że do La Cocotte zwyczajnie chce się wracać. Tego samego dnia robiłam szybkie zakupy w jednym z sieciowych super hiper ekstra marketów. W kolejce przede mną stała para: wielki, spocony pan z rzadkimi, długimi włosami przylepionymi do potylicy, ze zmarszczkami mimicznymi wyraźnie sugerującymi, że jego życie nie przebiega pod znakiem radości oraz niewiele mniejsza i niewiele radośniejsza partnerka. Do wielkiego kosza pakowali 15 krzaczków supermarketowej bazylii, dynię podpisaną jako makaronowa, a która zdecydowanie była muscat de provence, siatkę plastikowych pomidorów oraz duży karton pakowanych próżniowo, foliowo czy jakkolkwiek, gotowych focacii z różnymi, smakowitymi dodatkami. Oczywiście musieli prowadzić ‚włoską restaurację’. Żal mi ich klientów, jeśli jakichś mają, ale przede wszystkim mogę stwierdzić, że tym państwu sukces nie grozi. Natomiast Bistro La Cocotte jest nim zagrożone, jeżeli tylko dopieszczą niektóre dania.

Coq au Vin
Coq au Vin

 

 

zobacz także

Giancarlo Ristorane Italiano, Warszawa
Giancarlo Ristorane Italiano, Warszawa
By the Wat, Warszawa
By the Way, Warszawa

 

3 thoughts on “Bistro La Cocotte – francuski czar w sercu Warszawy

  1. zwyczajnie pójdę tam jak się nieco poprawią

  2. ja też poczekam,,bo z reguły nie chodzę sam i nie chcę ryzykować ale też uważam że trzeba dać szansę uroczej właścicielce skoro a wierzę taka urocza ,tak więc poczekam i pójdę tylko mam stresa,czy trafię na dobre menu bo skoro tak się zmienia…..to sie boję ale okey zajrzę

  3. lubię obrusy w kratkę no i lubię milą obsługę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.