amaro książka
Nadeszła pora przyznać się do pewniej ignorancji z mojej strony. Nigdy nie byłam fanką kuchni molekularnej i restauracji z gwiazdkami. Oczywiście stwierdziłam to nigdy w żadnej nie będąc. Jestem wielbicielką prostej, domowej kuchni przygotowywanej z tradycjami, w rustykalnych talerzach, jedzonej razem z rodzina i przyjaciółmi brudnymi rękami na trawie. Jestem ogromną fanką Jamiego Olivera, a jak wiadomo, do wykwintnej kuchni nowoczesnej mu daleko. Mnie również. O ile zawsze doceniałam pracę nad rozwojem kuchni i gdzieś w głębi serca wiedziałam, że coś musi w gwiazdkach Michellina drzemać, ciągle zostawałam na kontrze. Może podświadomie przeczuwałam, że lepiej nie próbować, bo raz spróbowawszy, przepadnę na wieki. I tak się oczywiście stało, a wszystko przez Kubę.
Kuba, uczeń samego mistrza Amaro, ogromny pasjonat jedzenia i gotowania, z onieśmielającą wiedzą na jego temat mimo bardzo młodego wieku, zaprosił mnie na ‚kolacje w ciemno’. W ciemno, bo nigdy wcześniej się nie poznaliśmy, zostaliśmy kulinarnie zeswatani przez moją siostrę. Bardzo obawiałam się tego spotkania, bo wiedziałam w jakich kręgach obraca się Kuba i jakich ja. Miłośnik Amaro i wielbicielka Olivera, to brzmiało niebezpiecznie. Nie będę się rozpisywać nad urokiem młodego kucharza bo na pewno się zarumieni czytając (wiem, że czytasz!) ale powiem jedno. Kuba swoją kolacją zawierającą, między sześcioma innymi daniami, kawior z buraka i jadalną ziemię, otworzył mi oczy i zmusił do wielkiej skruchy nad ogromnym grzechem jakim było traktowanie restauracji z gwiazdkami po macoszemu.

wojciech modest amaro książka

Może nie zarażona miłością, ale na pewno podziwem do mistrza Amaro, pożyczyłam jego dwie książki (obie oczywiście z autografami). Po fali zapewnień ‚że to wcale nie jest trudne do gotowania a wszystkie składniki można zamówić w internecie’, zabrałam się przestudiowanie przepisów. Zapał opadł. Wcale nie dlatego, że coś mi się w nich nie podoba, bo to chyba nie możliwe. Jednak z tą prostotą wykonania i składnikami już nie jest tak różowo. „Kuchnia Polska XXI wieku” zdecydowanie bardziej mi się podoba niż „Natura kuchni Polskiej” głownie dzięki bardziej ‚przyziemnym’ przepisom. Na pewno spróbuję zrobić kilka z nich, jak choćby ryby i dziczyznę. Promowana przez Amaro ideologia wykorzystywania lokalnych, najlepszych składników idzie tutaj o krok dalej niż kupowanie marchewki od sąsiada i zbieranie jabłek w parku. Perliczki, jesiotry czy doskonałe leśne grzyby są tutaj na prawdę celebrowane i odczuć można ogromny szacunek kucharza do produktu. Jednak oprócz perliczki, która już sama w sobie nie jest bardzo popularna, znalezienie malto, chlorofilu czy nabojów n 7 jest nieco kłopotliwe. W większości przepisów znajduje się jakiś tajemniczy lub choćby nieoczywisty składnik, który niestety zniechęca. Natomiast połączenia smaków, na które zwykły śmiertelnik nigdy nie wpadnie, techniki i sposób obchodzenia się ze składnikami może wiele nauczyć każdego, kto chce się uczyć. Nie jest to tym samym książka do codziennego gotowania, skarbnica pomysłów czy poradnik jak stać się wybitnym kucharzem. To rzeczowa pomoc dla już wprawionych kucharzy na wcale nie niskim poziomie. Uczy przede wszystkim zabawy zaawansowanymi technikami, pokazuje możliwości stojące przed tymi, którzy chcą doskonalić swój warsztat. Przede wszystkim jednak otwiera umysł. Mimo, że zdjęcia nie zachwycają, powiedziałabym nawet, że rozczarowują (podoba mi się tylko jedno, owoce w ciekłym azocie), to świeżość przepisów zachęcaja do spróbowania swoich kulinarnych sił na wyższym poziomie.

kuchnia polska XXI wieku

SONY DSC

Czy należy się zrażać produktami? Nie wiem, może nie. W końcu takich dań nie przygotowujemy codziennie. Może warto raz na jakiś czas zabawić się w szefa kuchni z prawdziwego zdarzenia. W końcu żyjemy w XXI wieku i wszystkie składniki można zamówić w internecie, książka jest więc adresowana do Nas. Na pewno nie każdy będzie miał na tyle zaparcia żeby przepisy Modesta Amaro odtwarzać w domu i walczyć z ciekłym azotem. Na pewno znajdzie się też grono zapaleńców, którzy odnajdą w tym swoją drogę. Do której grupy Ty należysz, odpowiedz sobie sam. Ja wiem jedno. Kolacja u 19 latka powaliła mnie na kolana i przyprawiła o palpitacje namyśl, że następną kolację to ja będę gotować dla niego. Menu z książek Amaro odtworzone w domowych warunkach sprawiło, że cała moja kulinarna wiedza schowała się pod obrus i jedyne czego chciałam to uczyć się od nowa i wyciągnąć dla siebie jeszcze odrobinę. Dzięki miłości Kuby do kuchni molekularnej i ja na dobre ją pokochałam i wiem na pewno, że jestem w stanie wydać ostatnie pieniądze na taką kolacje.

Czy więc warto zanurzyć się w jedzeniu mistrzów? 😉

SONY DSC
Owoce sezonowe w ciekłym azocie z gorącą białą czekoladą

SONY DSC

 

 przepisy z książki

barszcz czerwony
Barszcz czerwony wg. Modesta Amaro

 

 

 

 

 

 

zobacz także

the breakfast bible recenzja
The breakfast bible
Natura Kuchni Polskiej
Natura Kuchni Polskiej
Atelier Amaro*, Warszawa
Atelier Amaro*, Warszawa

 

 

7 thoughts on “Kuchnia Polska XXI wieku Wojciecha Modesta Amaro

  1. jestem tez fanką Twoich recenzji,jesteś niesamowita

  2. Wspaniała recenzja! A zdjęcie w ciekłym azocie rzeczywiście fajne:)

  3. Recenzja bardzo fajna, przed każdym zakupem jakiejś książki będę tu zaglądać 😉

  4. Kolejna super recenzja, masz talent 🙂

  5. Wspaniale opisuje Pani te książki i spotkania! Aż chciałoby się być razem z Panią podczas gotowania, jedzenia, czy kolacji w ciemno!
    Mam nadzieję, że kiedyś napisze Pani własną książkę, a inni będą mogli z taką pasją ją recenzować:)
    P.S. Ja jeszcze kuchni molekularnej nie próbowałam, ale ślinka już mi cieknie na samą o tym myśl. Jako, że z natury wybieram jednak w kuchni „leniwe” rozwiązania, wybiorę się raczej na gotową kolację, niż spróbuję sama takie dania przyrządzić w domu, chociaż opis kusi;)

  6. Super! Super! Super!

  7. Bardzo interesująco napisany tekst.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.