chleb wszystkich świętych

Pan de Muerto czyli meksykański Chleb Śmierci oprócz nieodpartego podobieństwa do Najstraszliwszej ze Strasznych – Buki – jest też przeraźliwie smaczny. Dobrze, bądźmy szczerzy, to tak naprawdę ciasto drożdżowe a nie chleb. Tak czy inaczej zginie tragicznie w zastraszającym tempie pod okrutnymi szczękami każdego komu wejdzie w drogę. Chrupiący (może przez dodatek kości na skórce?) z wierzchu i delikatny w środku. Ja mój podałam z karmelizowanymi pomarańczami. Bo właśnie pomarańcze odgrywają w nim pierwsze skrzypce. Obezwładniający zapach podczas pieczenia ogarnia cały dom, wlepiając swoje zabójczo aromatyczne macki w każdy kącik. Chodzimy wokół piekarnika  jak w transie, czekając aż się upiecze, zniewoleni  złowieszczymi mocami chlebowego trupka. Ja z moim się bardzo zaprzyjaźniłam, miał taką idiotyczną minę. Żadna przyjaźń nie trwa jednak wiecznie. Ta trwała tylko tyle, ile zajęło studzenie, później mord tępym nożem dokonany z dużym rozrzutem krwawych okruszków został dokonany w szale i pragnieniu zatopienia w nim lśniąco białych kłów. Smak chlebociasta nie pozwolił na pozostawienie żadnych dowodów zbrodni. Pochłonęliśmy go całego w mgnieniu oka. Pan de Muerto tradycyjnie podaje się posypany cukrem pudrem, dzięki czemu mój skończył raczej jako bałwan. Może dlatego miał taką niezadowoloną minę? Wzór na wierzchu jest również tradycyjny. Skrzyżowane paski powinny przypominać kości, na czubku umieszcza się kulkę jako symbol głowy. Oczy i reszta części ciała pozostawiam waszej fantazji 🙂 To jak? Zatańczycie ze swoją chlebową ofiarą na grobach, tak jak to robią Meksykanie?

składniki:

  • 1/2 szklanki lekko ciepłego mleka
  • 2 paczki suszonych drożdży (14g)
  • 6 jajek
  • 2 łyżki wody z kwiatów pomarańczy
  • 1 łyżeczka nasion anyżu (nie jest wyczuwalny w cieście ale nadaje miły aromat)
  • 80 g mąki pszennej + 570 g
  • 60 g masła + 2 łyżki do posmarowania wierzchu )ja to pominęłam)
  • 105 g drobnego cukru
  • 105 g cukru pudru
  • 1 łyżka startej skórki pomarańczy ew. zwykłej wody
  • szczypta soli

wykonanie:

  • W misce rozpuśćcie drożdże w ciepłym mleku mieszając bardzo powoli i stopniowo: wsypcie drożdże do mleka i zostawcie na kilka minut aż zaczną reagować. delikatnie zamieszajcie i zostawcie na kolejne kilka minut. Kiedy zaczną się rozpuszczać dokładnie wymieszajcie drożdże żeby nie było grudek i ponownie odstawcie na chwilę w ciepłym miejscu. Gdy pojawi się piana oznaczać to będzie, że drożdże są żywe, wsypcie 80 g mąki i wymieszajcie dokładnie. Odstawcie w ciepłe miejsce na ok 30 min, aż roztwór zacznie delikatnie rosnąć
  • W misce miksera lub robocie utrzyjcie masło z cukrem na puszystą, jasną masę. Dodajcie jajka jedno po jednym, miksując po każdym dodaniu. Do powstałej masy dodajcie roztwór drożdży i zmiksujcie
  • Partiami, po ok 1/2 szklanki dodajcie pozostałe 570 g mąki, miksując po każdym dodaniu. Następnie dodajcie wodę pomarańczową, ew. zwykłą wodę (jednak używając zwykłej wody ciasto straci swój wyjątkowy aromat), mielone nasiona anyżu oraz skórkę pomarańczową oraz szczyptę soli. Wyróbcie krótko ciasto
  • Ciasto będzie nieco rzadkie i lepkie, więc nie przejmujcie się, że jest za rzadsze niż tradycyjne ciasto drożdżowe. Umieśćcie ciasto w wysmarowanej masłem, największej misce jaką macie. Powinna być naprawdę duża bo ciasto rośnie jak szalone! Oprószcie je mąką, przykryjcie czystą ściereczka i odstawcie w ciepłe miejsce na 2-3 godziny. Ja moje wstawiam do piekarnika nagrzanego do 50 st przy uchylonych drzwiczkach
  • Ciasto urośnie podwójnie, a nawet potrójnie. Kiedy będzie już piękne i puszyste zgniećcie je delikatnie pięścią, spłaszczcie i obróćcie ciasto dołem do góry, nie wyrabiajcie go już, ale „wymieszajcie”. Przykryjcie je szczelnie folią i wstawcie na noc do lodówki
  • Rano wyciągnijcie ciasto z lodówki i zostawcie w temperaturze pokojowej ok 30 min do godziny, żeby się ogrzało. Moje w tym czasie, będąc wciąż zimne, ponownie potroiło swoją objętość!
  • Ponownie uformujcie z niego kulę, odłóżcie 1/3 ciasta na ozdoby, z reszty uformujcie kulę, połóżcie na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i lekko spłaszczcie. Z pozostałego ciasta uformujcie dwa paski długości naszego bochenka oraz kulkę. Ułóżcie paski na chlebie na krzyż a na górze połóżcie kulkę. Możecie uformować końce pasków ciasta na kształt kości. Jeżeli ciasto będzie się mocno kleić, lekko posmarujcie dłonie masłem przy formowaniu, jednak wtedy przyciśnijcie mocniej kulkę bo śliska, może się zsunąć kiedy ciasto będzie wyrastać (moja tak zrobiła i musiała zostać przyklejona na karmel)
  • Odstawcie przykryte ściereczką ciasto na ok godzinę żeby ponownie wyrosło
  • Rozgrzejcie piekarnik do 180 st. Wstawcie ciasto do nagrzanego piekarnika i pieczcie aż będzie rumiane i popukane w skórkę wyda głuchy odgłos. Według oryginalnego przepisu powinno być to ok 30 min, ja mój piekłam godzinę, bo wciąż wydawał mi się surowy, ale możliwe, że wasze będzie gotowe po 30 minutach
  • Upieczone ciasto ostudźcie całkowicie, posmarujcie wierz roztopionym masłem (ja pominęłam) oraz oprószcie porządnie cukrem pudrem

 

meksykański chleb śmierci

pan de muerto

pan de muerto 8

meksykański chleb zmarłych

pan de muerto

pan de muerto

SONY DSC

pan de muerto 9

SONY DSC

SONY DSC

 

 

zobacz także:

Guacamole
Guacamole
jajecznica z pomidorami
Huevos Rancheros – jajka ranczera
chleb dyniowy
Zawijany chlebek dyniowo – cynamonowy

3 thoughts on “Pan de Muerto – straszliwy Chleb Śmierci

  1. straaaaaasznie… puszysty! 😉

  2. Strasznie trudny
    Przerazajaco trudny!!!!!!

  3. widziała oreo cień

    6 listopada 2013 — 01:08

    Hahaha, wymiata:P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.