Australian Butter
Australian Butter

 

Australian Butter – Na tą dynię czekałam z niecierpliwością, już rok temu, kiedy zabrakło dla niej miejsca w ogródku, nie mogłam się doczekać tegorocznych zbiorów bo byłam pewna, że to będzie pierwsza posiana odmiana. Dynie są jasno brzoskwiniowe, lekko kwadratowe patrząc z góry, wyglądają trochę jak klocki 🙂 Pierwsza dynia rozkrajana z niemałą ekscytacją, kolor śliczny, jasny, ciepły odcień pomarańczu, kremowy, łatwy do krojenia środek. Po upieczeniu była nieco mokra, mus trzeba mocno odciskać przez ściereczkę, ale konsystencja doskonała do serników. Rozczarowanie przyszło przy pierwszym kęsie. Dynia, na którą czekałam 1,5 roku była mdła. Słodka i mocno maślana w smaku, czego można było się spodziewać po nazwie. Tyle, że słowo ‚maślany’ zawsze kojarzyło mi się bardzo dobrze, przy dyniach jednak okazało się nie jest to moja bajka. Jestem jednak pewna, że ma i będzie miała ona wielu fanów, głównym plusem jest to, że smak jest bardzo wyrazisty i zdecydowany a za to bardzo cenię dynie. Kwestia gustu czy mnie zasmakowała czy nie, na pewno jest warta spróbowania bo nie jest to ‚po prostu dynia’, jest to konkretna dynia.

Australian Butter
Australian Butter
odmiany dyni
Australian Butter

 

Golden Hubbard – zdecydowałam się na nią w zasadzie jako zapchaj dziurę między wyczekiwanymi odmianami (które przez moje gapiostwo i za późne wysiewanie w większości nie wzeszły 🙁 ). Tym większe było moje zaskoczenie, że jest aż tak smaczna. Wyrasta naprawdę duża, lekko gruszkowata w kształcie, intensywnie pomarańczowa. Z lekką ignorancją amatora można powiedzieć, że przypomina wyrośnięte hokkaido (znawcy dyń pewnie się teraz ze mnie śmieją). Pokrojenie dużej dyni to nie lada wyzwanie techniczne, nie dość, że wielka dynia turla się po blacie to jeszcze jej twarda skóra broni się zaciekle przed utratą życia przez zaszlachtowanie. Użyjcie największego noża jaki macie. Jeżeli jesteście wprawionymi drwalami, użyjcie piły. Jest naprawdę twarda! Ale kiedy uda się ją już rozłupać, środek jest w miarę miękki i krojenie od strony miąższu idzie o wiele łatwiej. Kolor śliczny, niestety duże gniazdo nasienne, mimo, że ładnie wygląda z pajęczyną włókien, to zabiera miejsce na miąższ. Po upieczeniu przychodzi faza zachwytów. Lekko słodki, trochę orzechowy, kruchy środek jest genialny w smaku. Może mniej wyrazisty niż u poprzedniczki, ale dzięki temu bardziej uniwersalny. Nie trzeba jej nawet solić a i tak jest pyszna. Kolejny plus, znienawidzona skorupa, bo po upieczeniu to już nawet nie jest skóra, sama odchodzi od reszty, wystarczy nożem lekko podważać owoc a on aż odskakuje od skorupki co znacznie skraca monotonny czas obierania dyni. Po ostatecznym rozprawieniu się z dynią w malakserze, mus okazuje się bardzo kremowy i nadaje się od razu do użycia, nie trzeba go odciskać, czego nienawidzę robić! Kolejny zaoszczędzony czas i zero bałaganu. Doskonale nadaje się do wypieków, zup i potraw gdzie smak jest zależny od naszego doprawienia, jednak do pieczenia jako samodzielne warzywo wybrałabym inną, o bardziej charakterystycznym smaku.

dynia golden hubbard
Golden Hubbard
Golden Hubbard
Golden Hubbard

 

 Przetwory – każdy zna marynowaną dynię, która rządziła w kuchni w czasach, kiedy nikt nie wiedział co z dynią zrobić. Jako mała dziewczynka na pytanie ‚co się robi z dyni’ słyszałam zazwyczaj ‚aaa dynia to do marynowania’. Wiem, że wiele osób wciąż taką dynię ze słoika lubi, ja jej nie cierpię. Natomiast w kuchni używam głównie puree / musów z pieczonej dyni, które są wykorzystywane do ciast, deserów, serników, lodów a nawet zup. Samo pieczenie, obieranie, miksowanie i odciskanie jest praco i czasochłonne, więc najlepiej zrobić to raz a dobrze. Rok temu musy zamroziłam w woreczkach i trochę się bałam, że podejdą wodą i po odmrożeniu będą niesmaczne. Na szczęście nic takiego się nie stało. Mimo wszystko radzę dobrze odcisnąć wodę przez lnianą ściereczkę przed zamrożeniem, żeby usunąć cały nadmiar wody. Jeżeli posiadacie duży zamrażalnik, taka metoda jest świetna bo przetwory zajmują o wiele mniej miejsca. Dobrze też odmierzyć określona ilość do woreczków, najlepiej po szklance do każdego oraz podpisać odmianę dyni i ilość musu. Jeżeli zamrażalnik macie mały, za to więcej miejsca w szafkach lub piwnicy, skupcie się na wekowaniu. W amerykańskich programach i przepisach zazwyczaj używana jest dynia w puszkach. To właśnie nasz mus. Wysterylizujcie 250 ml słoiki i zawekujcie je tradycyjną metodą. Tutaj nie musicie musów aż tak mocno odciskać z wody.

Mus / puree z dyni

  • Rozgrzejcie piekarnik do 180 st 
  • Dynię z usuniętymi gniazdami nasiennymi ale z pozostawioną skórą pokrójcie na duże kawałki i ułóżcie na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, skórą do dołu
  • Wstawcie do piekarnika i pieczcie ok godzinę, w zależności od odmiany i wielkości kawałków, będzie gotowa gdy wbity widelec będzie wchodził gładko a dynia będzie miękka
  • Wyciągnijcie dynię z piekarnika i pozostawcie do całkowitego ostygnięcia
  • Odkrójcie miąższ od skóry nie marnując go zbyt wiele i zmiksujcie w malakserze na gładki mus
  • Jeżeli odmiana dyni, której używacie ma dużo soków, odciśnijcie porcje musu przez czystą, lnianą ściereczkę, odciskacie wodę, uważajcie żeby nie przecisnąć musu
  • Otrzymany mus używajcie do deserów, ciast, serników, owsianki czy koktajli lub zamroźcie lub zawekujcie na zimę

 

zobacz także:

O dyniach i ich odmianach  cz. I
O dyniach i ich odmianach cz. I
chleb dyniowy
Dynia – PRZEPISY

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.