O dyniach i ich odmianach, cz. 1

dynia muscat de provence

Muscat de Provence

Jeszcze do niedawna dynia była traktowana jako warzywo niższej kategorii, nikt nie wiedział co tak naprawdę z nią zrobić. Na całe szczęście od 2-3 lat przeżywamy istny dyniowy bum, nagle pojawiła się na naszych stołach i z dnia na dzień stała się jednym z najpopularniejszych jesiennych przysmaków. O tej porze roku nie ma restauracji, w której nie byłoby w menu kremu z dyni. Jednak co poza zupą można z niej przyrządzić? Jaką odmianę wybrać do pesto, jaką do zapiekania, jaką do ciasta? Którą trzeba obierać, a którą można zjeść ze skórką? Która jest słodka, która wodnista?
Nie uważam się za specjalistkę od dyń, jednak jako, że je uwielbiam, w zeszłym roku zarezerwowałam dla nich sporą część przydomowego ogródka i zabrałam się za uprawę :) W jednych odmianach się zakochałam, w innych nie do końca. Jeżeli nie macie możliwości uprawiać własnych dyń, przejdźcie się na lokalny targ lub ryneczek, coraz więcej odmian pojawia się na naszych straganach i mamy co raz większe możliwości wyboru. Korzystajmy z tego i próbujmy różnych odmian, aż znajdziemy te, które odpowiadają nam najbardziej. Ja przedstawię moje 3 ulubione (do tej pory) odmiany dyń, oraz jedną, która jest smaczna, ale nie skradła mojego serca.

Flat White Boer – dynia ‚biały dzik’ to zdecydowanie mój nr 1. Kremowa, intensywna w smaku, niepowtarzalna. Niestety jest praktycznie niedostępna w handlu nie tylko w Polsce, jest bardzo mało znana w Europie. Dynia pochodzi z Afryki i jest tam bardzo popularna. Jeżeli macie możliwość własnej uprawy i miejsce tylko na jeden jedyny krzak, posiejcie flat white boer. Bardzo dobrze się przechowuje, a co najważniejsze, jest jak dobre wino – zyskuje na smaku z czasem. Po kilku miesiącach leżakowania nabiera wyrazistości i głębi. Jest świetna do serników i wszelkich ciast. Genialna do pieczenia z orzechowym dressingiem. Jedyną jej wadą jest ciemny miąższ w kolorze brudnego pomarańczu, przez co nadaje ciastom gorszego odcienia niż jej jaśniejsze koleżanki. Jestem jednak w stanie przymknąć na to oko :) Za to jej zewnętrzny wygląd jest bardzo atrakcyjny, płaska, szeroka, wyraźnie żebrowana no i biała! Jest bardzo efektowna i może stanowić ładną, jesienną dekoracje.

Flat White Boer

Flat White Boer

Muscat de Provence – to moje tegoroczne odkrycie. Nigdy jej nie uprawiałam, jednak czytałam o niej wielokrotnie. Francuska odmiana jest ulubienicą szefów kuchni na całym świecie. Nie bez powodu. Piękny, intensywnie pomarańczowy miąższ jest wyraźnie słodki i nieporównywalnie pyszny. Po upieczeniu rozpada się na drobne nitki, przez co świetnie nadaje się do dań z makaronem lub placków, jednak trudniej zmiksować ją na gładkie puree. Ma żebrowany, płaski kształt o skórce ciemno zielonej lub zielonej przechodzący w brudny pomarańcz. Jest bardzo charakterystyczna i ciężko ją pomylić z innymi dyniami. Coraz łatwiej znaleźć ją w sklepach i na targach, ja moją kupiłam w osiedlowym sklepiku. Na dobre zagościła w moim menu.

Muscat de Provance

Muscat de Provance

Hokkaido – dynia jest bardzo popularna i bez problemu dostępna nawet w supermarketach. I całe szczęście! Kremowa, delikatna o orzechowym posmaku. Owoce są nieduże, od 1-3 kg, charakterystycznie okrągłe z wyraźnie pomarańczową skórką. Doskonale nadaje się do pieczenia i ma cienką, bardzo smaczną skórkę. To chyba jedyna odmiana, której nie trzeba obierać. A nawet nie powinno się :) Piecze się z nią wyśmienite ciasta, jest w miarę sucha i zwięzła więc mus z niej nie jest wodnisty. Nadaje ciastom pięknego koloru i gładkiej konsystencji. Świetna na zupy i do deserów. Można z niej przygotować praktycznie wszystko. Cieszmy się więc z jej łatwej dostępności!

Hakkaido (pomarańczowe) i Flat White Boer (białe)

Hakkaido (pomarańczowe) i Flat White Boer (białe)

Waltham Butternut – piżmowa dynia z Anglii, gdzie jest zaliczana do rodziny ‚squash’ – ma mniej cukru od dyń typu ‚pumpkin’ co dla osób nietolerujących cukier jest dużą zaletą. Ma charakterystyczny, wydłużony kształt rozszerzający się u podstawy jak gruszka. Gniazdo nasienne znajduje się tylko w dolnej, szerokiej części. Jest kremowa i dosyć miękka nawet na surowo, dzięki czemu łatwo się ją kroi. Z wierzchu jasna, w środku pomarańczowa. Doskonała do pieczenia i faszerowania oraz na zupy, miąższ jest gładki więc wychodzi z niej dobre puree. Owoce są nieduże, więc jest bardziej ‚poręczna’ bo zjada się ją przy jednym posiłku. Jest smaczna, nie zachwyciła mnie jednak oryginalnością. Bardzo popularna na całym świecie wśród konsumentów, ja jednak uważam, że są o wiele smaczniejsze odmiany. Łatwo ją kupić, dobra do uprawy w Polskich warunkach bo jej okres wegetacji (dojrzewania) jest stosunkowo krótki i zdąży dojrzeć przed przymrozkami. Ma swoje zalety, jednak nie wyróżnia się. Ja wybieram więc inne dynie.

Waltham Butternut  oraz kilka Hokkaido i Flat White Boer z tyłu

Waltham Butternut
oraz kilka Hokkaido i Flat White Boer z tyłu

 

a już niedługo kilka słów jak odróżnić dojrzałą dynie, jak je przechowywać, co robić z zapasami, oraz kilka słów o odmianach Golden Hubbard i Australian Butter

 

zobacz także:

Przetwory, zastosowanie i odmiany dyni, cz. 2

Przetwory, zastosowanie i odmiany dyni, cz. 2

Mącąc w mące, czyli kreska dla zabawy

Mącąc w mące, czyli kreska dla zabawy

 

 

 

 

 

 

 

zobacz najlepsze dyniowe przepisy

chleb dyniowy

DYNIA-PRZEPISY