the breakfast bible recenzja
The Breakfast Bible na pewno zachwyci wszystkich miłośników śniadań oraz tych, który szukają na nie inspiracji. Ja jednak kupiłam tę książkę z zupełnie odwrotnego powodu. Otóż mam odwieczny problem ze śniadaniami, może dlatego, że jestem raczej sową niż skowronkiem i rozbudzenie się rano zajmuje mi ok godziny, więc zanim pomyślę o śniadaniu, wszyscy już zabierają się za obiad. Postanowiłam podszkolić się nieco w kwestii śniadań i zupełnie przypadkowo wpadła mi w ręce idealna do tego książka.

Jak wiadomo człowiek je oczami, więc przede wszystkim spodobała mi się jej oprawa i wydanie w formie starej, angielskiej książki. Grafitowy trzon (boki kartek), papierowa, twarda okładka i czcionka rodem z dziewiętnastowiecznego New Yokr Times’a (tak, wiem, że Nowy York nie leży w Anglii), sprawiają, że całość nabiera jakieś powagi. Jedyne zastrzeżenie, to że efektowna, papierowa oprawa szybko się niszczy i wyciera na rogach. Natomiast sposób prowadzenia czytelnika poważny absolutnie nie jest, już same ‚nazwiska’ autorów nam to sugerują: Seb Emina & Malcolm Eggs.

the breakfast bible recenzja

Napisana z angielskim, specyficznym humorem, prowadzi czytelnika przez wszystkie rodzaje śniadań i dodatków śniadaniowych, w bardzo usystematyzowany sposób, tworząc swojego rodzaju powieść. Może to słowo użyte nieco na wyrost, ale ja tę książkę przeczytałam od deski do deski a nie od przepisu do przepisu.  Żeby nie było jednak tak pięknie, jest jeden szkopuł. Książka jest napisana po angielsku i to wcale nie w potocznie znanym, prostym języku. Wymaga dobrej znajomości słownictwa, a nawet u zaawansowanych, bywa, że słownika.

recenzja the breakfast bible

Spis treści, a w zasadzie Menu, bardzo płynnie przeprowadza nas od najbardziej bazowych przepisów, przez ich kulturowe wariacje do dodatków im towarzyszącym łącznie z napojami. Jak na angielskie wydanie przystało, dokładnie opisuje wszystkie składniki prawdziwej, angielskiej uczty śniadaniowej, ale zawiera też przepisy chińskie czy żydowskie. Granole, muesli, owsianki, placki, naleśniki, bułki, chleby, kiełbaski i czego dusza zapragnie. No i oczywiście jajka. Wiecie, że prawdziwego kucharza poznaje się po tym jak przygotowuje jajka? Niby taka prosta rzecz, a najtrudniejsza do doskonałego podania. I tak np. ta książka nauczyła mnie, żeby jajka na miękko gotować z zegarkiem w ręku plus dostarczając kilka trików jak np. co zrobić gdy zapomnimy wcześniej wyjąć jajek z lodówki albo żeby skorupki jajek nie pękały w gotowaniu, itp. Teraz zawsze wychodzą mi wręcz idealne.

the breakfast bible menu

Doskonała pozycja dla każdego kto uważa, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, a przede wszystkim dla każdego kto znudzony jest bułką z serem. Mimo, że pewnie niewiele osób pokusi się o zrobienie własnej kiełbasy (przyznam się, że ja o tym od jakiegoś czasu marzę!), ale książka wysypuje przed nami worek śniadaniowych propozycji. A okazuje się, że jest w czym wybierać!

No i ostatnia, ale najważniejsza rzecz, która mnie do niej ostatecznie przekonała. Znajdujący się we wstępie cytat, podsumowuje wszystko i zamyka w zasadzie usta:

– „Kiedy budzisz się rano, Puchatku” – powiedział wreszcie Prosiaczek – „jaka jest pierwsza rzecz, którą mówisz do siebie?”

– „Co na śniadanie?” – odpowiedział Puchatek. -„A co ty mówisz, Prosiaczku?”

– „Mówię, ciekawe co ekscytującego się dzisiaj wydarzy?” powiedział Prosiaczek

Puchatek potaknął zamyślony

– „To to samo” powiedział

przepisy z książki:

Soda Farls
Soda Farls
Jajka po benedyktyńsku
Jajka po benedyktyńsku
jajecznica z pomidorami
Huevos Rancheros – jajka ranczera
Angielskie muffiny śniadaniowe
Angielskie muffiny śniadaniowe
Bazyliowo - cytrynowe pancakes z syropem truskawkowym
Bazyliowo – cytrynowe pancakes z syropem truskawkowym
Klasyczny sos holenderski
Klasyczny sos holenderski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7 thoughts on “The Breakfast Bible

  1. Dziękuję za udział w książkowej akcji! 🙂 Pozdrawiam serdecznie

    http://www.smakiemsietoczy.blogspot.com

  2. Ojjjj mnie na pewno by zachwyciła 🙂

  3. Soda Farls – Pink Hungry
  4. Jakby była po polsku poprosiłam o prezent w postaci tej książki, ponieważ z Twojej recenzji wynika, że warta jest zakupu 🙂

  5. Mały tłuścioszek

    21 listopada 2013 — 12:11

    Oj mnie również przekonuje opis z Puchatkiem i Prosiaczkiem:D Fajna recenzja:) Jak dorobię się dzieci, to zaopatrzę się w taką książkę, żeby rozpoczynały dzień zdrowym smacznym i urozmaiconym posiłkiem:)

  6. Wielka szkoda że nie ma jej po polsku, uwielbiam nowości na śniadanie 🙂

  7. Bardzo fajna recenzja, książka wydaje się warta uwagi tylko szkoda że nie ma wersji polskiej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.